NEWS
Medyczne

Autorytet jako zasłona dymna – kiedy kultura milczenia kryje przestępców

Personel medyczny to ludzie, którym powierzamy nasze życie i zdrowie. Chcemy im ufać i widzieć w nich autorytet, bo dają realną pomoc, gdy jest ciężko. Zaufanie pacjenta i nieskazitelny wizerunek placówek medycznych to siła systemu ochrony zdrowia. Czasem, podkreślmy, że w skrajnych przypadkach, ten system ma również lukę – daje schronienie… przestępcom.

Wizerunek lekarza, pielęgniarki, opiekuna medycznego czy placówki medycznej buduje się latami na fundamencie zaufania, profesjonalizmu i bezinteresownej pomocy.

Jednakże nawet najdoskonalszy system nie jest wolny od błędów i patologii – czasem autorytet czy społeczna pozycja mogą działać jak zasłona dymna, za którą ukrywają się nieprawidłowości, a nawet przestępstwa. Warto więc zadać sobie pytanie: gdzie kończy się bezkrytyczne zaufanie, a zaczyna konieczność reagowania?

Te pojedyncze, skrajne patologie, o których przeczytacie poniżej, a które wstrząsnęły swego czasu opinią publiczną, to wyjątki w morzu codziennej, uczciwej pracy tysięcy lekarzy, pielęgniarek i opiekunów.

Poniższe historie przytaczamy tylko po to, by się nad nimi pochylić i wyciągnąć z nich ważne lekcje. Mamy nadzieję, że skłonią Was do refleksji i dyskusji nad tym, jak ważne jest, by nie rezygnować z czujności i odwagi cywilnej, nawet w obliczu uznanych autorytetów.

Operacja się udała, przelew przyszedł – Pier Paolo Brega Massone i klinika horroru

„Uwielbiałam go” – wyznaje reporterowi Rosanna Stoppa, zapytana o młodego, utalentowanego chirurga. Usunął jej obojczyk bez żadnej przyczyny. W jego obronie do gazety napływają listy od innych pacjentów, których leczył. Tymczasem prasa zapamiętale wylicza, ilu kobietom wyciął piersi, by przynieść pieniądze do placówki okrzykniętej kliniką horroru.

Pier Paolo Brega Massone był ordynatorem torakochirurgii (chirurgia klatki piersiowej) w prywatnej klinice Santa Rita w Mediolanie. Jednak zamiast ratować życie, miał wykonywać dziesiątki niepotrzebnych zabiegów (mastektomie, usuwanie fragmentów płuc, żeber i obojczyków) tylko po to, by placówka mogła wystawić wyższe rachunki refundacyjne. Każdy zabieg oznaczał przelew z systemu ubezpieczeń zdrowotnych,
a ordynator budował reputację sprawnego chirurga, podtrzymując jednocześnie finansowy sukces placówki. Pacjenci ufali jego białemu kitlowi i tytułowi, nie wiedząc, że stali się elementem rachunku ekonomicznego.

Dla opinii publicznej pozostał symbolem chciwości w medycynie, jednak jego motywów nie da się tak prosto wyjaśnić. Po wypadku rodziców adoptował go chirurg, którego nazwisko dodał do swojego (Massone). Jako młody chłopak uczył się zapamiętale, a już jako lekarz piął się szybko po szczeblach kariery. W pracy usłużny i kochany przez pacjentów, ale urywki prywatnych rozmów pokazywały jego cynizm. „Nie obchodzi mnie to… i tak ją wyleczyłem, gdyby nie ja, już by nie żyła” – mówił o pacjentce z usuniętym płucem.

Według ustaleń śledczych Brega Massone przeprowadził setki niepotrzebnych operacji, z czego co najmniej 88 pacjentów zostało poważnie okaleczonych, a cztery osoby zmarły w wyniku zabiegów. Śledztwo ruszyło dopiero w 2007 roku po anonimowym donosie. Podsłuchy przedstawiły lekarzy rozmawiających nie o leczeniu, lecz o tym, jak kolejne zabiegi podbijają przychody kliniki. Ostatecznie Massone został skazany na dożywocie, później karę złagodzono do 15,5 lat więzienia. Nasuwa się więc przerażający wniosek: system pozwalał latami „kroić” ludzi bez potrzeby i zareagował dopiero wtedy, gdy na jaw wyszły nadużycia finansowe.

Rozważny, sumienny, samodzielny, podejrzany o zabójstwo – Niels Högel

Dyrektor ds. opieki kliniki w Oldenburgu spogląda na referencje, które wypisał dla Nielsa Högela. Potwierdzają, że pielęgniarz pracował „rozważnie, sumiennie i samodzielnie”. Ani słowa o podejrzanej ilości resuscytacji i zgonów. Nic o braku zaufania i podejrzliwych szeptach personelu. Ręka drży. Podpisuje.

W czerwcu 2002 roku zatrudniony w Oldenburgu pielęgniarz Niels Högel, został wezwany na rozmowę do ordynatora. Statystyki resuscytacji i zgonów biły po oczach. Na jego nocnych dyżurach pacjenci ginęli wyjątkowo często. Komunikat był jasny: „Nie mamy do Ciebie zaufania. Zmieniasz dział albo odchodzisz. Z pełną pensją na 3 miesiące i dobrymi referencjami.” Högel wybrał to drugie i kontynuował swoje dzieło gdzie indziej. Tym sposobem „zgniłe jajo” zostało podrzucone do szpitala  w Delmenhorst. 22 czerwca 2005 roku koledzy przyłapali go na manipulowaniu pompą infuzyjną. Dopiero to zdarzenie było końcem jego kariery.

Ekspertyzy psychiatryczne określiły Högela jako osobę narcystyczną, kompulsywną, pozbawioną empatii, winy i wstydu. Sam przyznał, że celowo wprowadzał pacjentów w stan krytyczny, by potem „bohatersko” ich ratować, chcąc imponować koleżankom z oddziału. Po narodzinach córki, w 2004 roku, żeby podtrzymać euforię, podczas pierwszej nocy na dyżurze zabił pacjenta, wstrzykując mu toksyczny środek. Jego obsesja zakończyła się dramatycznym bilansem: setki niepotrzebnych resuscytacji i co najmniej 85 udowodnionych morderstw.

W 2015 roku skazano Högela na dożywocie, ale równie ważne były procesy wobec tych, którzy milczeli. W 2022 roku na ławie oskarżonych zasiedli przełożeni – prokuratura zarzucała im, że nie reagowali mimo podejrzeń, by chronić reputację kliniki. Zostali uniewinnieni, ale sam fakt procesu pokazał skalę systemowej porażki. Oba szpitale, które przez lata dały mordercy pole do działania, wyszły z inicjatywą rekompensaty dla rodzin ofiar oraz wprowadziły dodatkowe procedury sekcji zwłok.

Zaufany lekarz rodzinny – śmiertelne skutki domowych wizyt Harolda Shipmana

Kobieta leży na łóżku. Łapczywie łapie oddech. 17-letni Harold obserwuje lekarza, który za chwilę wstrzyknie jej kolejną dawkę morfiny. Już wie, co będzie dalej. Za kilka minut jego matka rozluźni się, a oddech stanie się głębszy. Nawet po jej śmierci na raka płuc, chłopak zapamięta, co przyniosło jej ulgę. Morfina stanie się jego ulubionym narzędziem zbrodni.

General Practitioner, czyli lekarz rodzinny, to w brytyjskim systemie ktoś więcej niż tylko pierwszy kontakt medyczny. Zna całą rodzinę, bywa w domach, cieszy się niemal bezgranicznym zaufaniem. Taką właśnie pozycję miał Harold Shipman w Hyde, niedaleko Manchesteru. Starsze kobiety, które stanowiły większość jego ofiar, przyjmowały go w swoich domach z wdzięcznością i ulgą. Nikt nie podejrzewał, że w czasie tych wizyt zamiast leczyć, systematycznie uśmiercał. Ostateczne śledztwo przypisało mu co najmniej 215 ofiar, a niektóre szacunki sięgały nawet 250.

Powstało wiele założeń na temat tego, co kierowało najbardziej płodnym mordercą w Wielkiej Brytanii. Przyjemność z władzy nad życiem i śmiercią? Wypaczony pogląd, że skracał cierpienia seniorów i odciążał system ochrony zdrowia? Najmocniejsza teoria wraca jednak do jego młodości. Matka umierająca na raka płuc i zastrzyki z morfiny jako jedyna ulga. To doświadczenie miało na zawsze powiązać dla niego narkotyk z kontrolą i śmiercią. Paradoksalnie, ostatnia zbrodnia ujawniła też bardziej przyziemny motyw – finansowy.

Kathleen Grundy, jedna z wielu starszych pacjentek doktora Shipmana, zmarła nagle w swoim domu, a lekarz jak zwykle wystawił akt zgonu bez sekcji zwłok. Podejrzenia wzbudził testament, w którym Grundy rzekomo zapisała pokaźny majątek swojemu lekarzowi. Dokument, jak się okazało, został sfałszowany. Drobny błąd i chciwość, a nie czujność systemu, doprowadziły do śledztwa i ujawnienia serii morderstw. Przez lata pacjenci i instytucje wierzyli Shipmanowi bezgranicznie. Reputacja lekarza rodzinnego bez systemowej kontroli okazała się obosiecznym mieczem.

Skandal, wyrok, zmiana – trudne lekcje do odrobienia

Po sprawie Nielsa Högla niemieckie kliniki wprowadziły dodatkowe procedury sekcji zwłok, by szybciej wykrywać niepokojące zgony. W Wielkiej Brytanii, po Haroldzie Shipmanie, zmieniono system certyfikacji zgonów i kontroli nad receptami na opioidy. A we Włoszech, po Pier Paolu Brega Massone, opinia publiczna zaczęła głośniej mówić o tym, jak finansowe kalkulacje mogą wypaczać medycynę.

Chociaż historie przedstawiające patologie w ochronie zdrowia wywołują oburzenie i niepokój, nie powinny przysłaniać codziennej, sumiennej pracy zdecydowanej większości pracowników medycznych.

Warto jednak pamiętać, że każdy system – nawet ten oparty na zaufaniu – wymaga ciągłego monitorowania i gotowości do reagowania na wszelkie nieprawidłowości. Kultura milczenia nie może być usprawiedliwieniem dla bagatelizowania problemów, a zgłaszanie nadużyć jest wyrazem troski o wspólne dobro i jakość leczenia.

Etyka, uczciwość i odwaga cywilna powinny być fundamentem pracy w zawodach medycznych, bo tylko wtedy możemy mówić o prawdziwym autorytecie – takim, który buduje. Bo jak mawiał prof. Władysław Bartoszewski: „warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto”.

Jakoś(ć)”: “ć” robi różnicę. Artykuł prezentujemy Ci w ramach cyklu, w którym przedstawiamy funkcjonowanie systemów jakości w różnych dziedzinach życia, szczególnie w medycynie.

Więcej informacji: Zespół Medyczny

#DaVitaWay
#doskonałość usług #spójność słów i czynów #zespołowość #nieustanny rozwój #odpowiedzialność #satysfakcja #radość

#davitaway
#doskonałość usług
#nieustanny rozwój
#odpowiedzialność
#radość
#satysfakcja
#spójność słów i czynów
#zespołowość
Poprzedni artykuł Następny artykuł
  1. Ano! Powiem Ci, że jak pracowaliśmy nad tym tekstem, to nawet się zastanawiałam, czy go w ogóle publikować, bo przykłady są tak drastyczne. Niemniej – ostatecznie zdecydowaliśmy, że w imię dobra wspólnej nauki, podzielimy się tymi przykładami.

  2. Masakra….jakbym czytała kryminał a nie opis prawdziwej historii. Oby nigdy więcej takich przestępczych procederów. Uczciwość to nie dodatkowa cecha, to fundament, na którym opiera się zaufanie w każdej profesji, a przede wszystkim w medycynie.

Dodaj komentarz

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. Zmiany ustawień dotyczących cookies można dokonać w każdym czasie. Więcej szczegółów w Polityce prywatności.