NEWS
Medyczne

System TRIAGE – procedura szybkiej oceny w kryzysowych sytuacjach

30 sekund na ocenę? Wtedy zapada decyzja, który jesteś w kolejce do pomocy. Tak wygląda standardowa procedura w systemie S.T.A.R.T. (Simple Triage and Rapid Treatment) wykorzystywanym przez polską służbę zdrowia. Jest to jedna z wielu twarzy TRIAGE, czyli metod segregacji rannych i poszkodowanych. Chociaż brzmi to bezdusznie, w obliczu masowych wypadków, system ten pozwala ratować więcej żyć niż chaotyczne działania kierowane impulsem. Ale jak doskonale wiemy, to nie jedyne jego zastosowanie. Zapraszamy Cię do lektury kolejnego artykułu z cyklu: “Jakoś(ć) – ć robi różnicę”.

Triage w ogniu wojny – chirurg wojskowy tworzy system jakości

Dominique Jean Larrey miał szyć buty jak jego ojciec. Jednak w jego rękach znalazł się skalpel oraz decyzje o tym, kto przeżyje wojnę, a kto nie.

Sierota z Pirenejów, który jako trzynastolatek trafił pod opiekę wuja-chirurga, a potem pieszo przeszedł 600 kilometrów do Paryża, by zdobyć wiedzę medyczną – tak zaczyna się historia człowieka, który zrewolucjonizował wojskową opiekę nad rannymi. Larrey nie tylko leczył, ale też zmieniał system. Oburzony chaosem panującym podczas ewakuacji rannych, postanowił działać. Wzorując się na mobilności artylerii, stworzył ambulances volantes („latające ambulanse”), czyli lekkie, konne powozy, które umożliwiały szybkie zabieranie rannych nawet w trakcie walki.

Jego największym wkładem w rozwój medycyny był system triage, który jeszcze wtedy nie funkcjonował pod tą nazwą. Przez swojego twórcę został opisany jako „przypisanie stopnia pilności ranom lub chorobom w celu ustalenia kolejności leczenia dużej liczby pacjentów lub ofiar”. Był to więc podział poszkodowanych według stopnia ciężkości obrażeń. Larrey wyróżnił trzy grupy:

  • ciężko rannych (potrzebujących natychmiastowej pomocy),
  • średnio rannych
  • i lekko rannych.

Co ważne, jego system był egalitarny. Pomoc otrzymywali najpierw ci, którzy najbardziej jej potrzebowali, niezależnie od stopnia wojskowego czy przynależności armijnej. Nawet ranni żołnierze wroga byli leczeni z takim samym zaangażowaniem.

Wojna rzadko kojarzy się z jakością, a jednak to właśnie ona często zmusza lekarzy do tworzenia rozwiązań systemowych. W obliczu masowych tragedii nie da się działać intuicyjnie. Potrzebna jest organizacja, sprawność działania i odwaga, by zmieniać zastany porządek. Triage Larreya był jednym z pierwszych kroków ku medycynie opartej na świadomym priorytetyzowaniu i sprawiedliwym zarządzaniu pomocą.

Kiedy decydują sekundy – triage w obliczu wypadków i katastrof

Zasady selekcjonowania rannych wprowadzano już w czasach napoleońskich, ale dopiero podczas I wojny światowej praktyka ta stała się systemowym standardem. Wtedy też do wojskowej medycyny brytyjskiej i amerykańskiej przeniknęło francuskie słowo triage oznaczające sortowanie, pierwotnie używane w kontekście kawy i wełny.

W warunkach wojny termin triage zyskał nowe znaczenie. Oznaczał zarówno proces nadawania priorytetów leczenia, jak i miejsce, w którym odbywała się ta ocena, tzw. poste de triage, czyli punkt selekcji rannych. Dziś, gdy dochodzi do katastrof naturalnych, wielkich wypadków czy zamachów, ten sam sposób działania pozwala ograniczyć skalę tragedii. Poniżej trzy przykłady, gdy selekcja w sytuacji życia i śmierci okazała się koniecznością.

Katastrofa w Texas City

7 rano. Znudzeni dokerzy palą papierosy przy otwartej ładowni. Około 9.15 płonie już cały port i okoliczne budynki.

W kwietniu 1947 roku w porcie w Texas City doszło do jednej z najtragiczniejszych eksplozji przemysłowych w historii USA. W wyniku pożaru na statku Grandcamp, przewożącym azotan amonu, nastąpił potężny wybuch. Zginęło ponad 600 osób, a rannych było kilka tysięcy. Z 28 strażaków, którzy pośpieszyli na pomoc,; przeżył jeden. Został na polu bitwy, by koordynować jednostki przybywające z odległych miast.

Texas City nie miało nawet szpitala. Ranni trafiali do kościołów, szkół, prywatnych domów i prowizorycznych punktów pomocy. Lekarze i ratownicy musieli wprowadzić improwizowany system selekcji (triage), by decydować, kto ma szansę na przeżycie i komu pomóc w pierwszej kolejności. Dzięki temu wprowadzono choć namiastkę porządku w absolutnym chaosie, zwiększając szanse przetrwania najciężej rannych.

Zamach w Londynie

Nie ma gdzie usiąść, ścisk, nie zdążysz do pracy – tym się zadręczasz jadąc metrem. Dopóki nie usłyszysz huku eksplozji.

Do tragicznych wydarzeń doszło 7 lipca 2005 roku. W londyńskim metrze i w autobusie eksplodowały cztery ładunki wybuchowe, zdetonowane przez zamachowców samobójców.
W wyniku ataku zginęły 52 osoby, a ponad 700 zostało rannych. Środek porannego szczytu, zamknięte tunele i chaos informacyjny sprawiły, że akcja ratunkowa była dramatycznie trudna.

Ratownicy docierali na miejsce pieszo, przez zadymione korytarze metra. Triage prowadzono na peronach i chodnikach, czyli wszędzie tam, gdzie dało się rozłożyć koce i udzielić pomocy. Lekarze musieli działać błyskawicznie: ocenić obrażenia, ustalić priorytety, wysłać najciężej rannych do szpitali. Dzięki temu wiele osób przeżyło atak, który miał odebrać im szansę na życie jeszcze przed nadejściem pomocy.

Trzęsienie ziemi na Haiti

Najpierw dzwonią szklanki i przesuwają się meble, a zanim się obejrzysz pękają ściany i walą się budynki. 12 stycznia 2010 roku doświadczyli tego mieszkańcy Port-au-Prince.

Trzęsienie ziemi o sile 7,0 w skali Richtera zniszczyło niemal wszystko: budynki rządowe, szpitale, szkoły i domy. Zginęło ponad 200 tysięcy osób, setki tysięcy odniosły obrażenia. Cały kraj pogrążył się w chaosie. Brakowało sprzętu, rąk do pracy, leków, środków opatrunkowych.

W takich warunkach triage był jedynym sposobem na ratowanie życia. Na parkingach, boiskach, placach stanęły prowizoryczne punkty pomocy. Ratownicy i lekarze oceniali stan rannych i decydowali, kto może czekać, a kto wymaga natychmiastowej interwencji. Tylko dzięki tej selekcji udało się uratować tysiące osób, które w innym przypadku zginęłyby czekając w kolejce po pomoc, która nigdy by nie nadeszła.

Wojny i katastrofy pokazują jak ważny i potrzebny jest system triage. Nic więc dziwnego, że w takich właśnie okolicznościach się on narodził i ukształtował. W nowoczesnych salach szpitalnych, gdzie personel medyczny zawsze czeka w gotowości, łatwo zapomnieć, że czasem lekarz musi wybierać. Kiedy brakuje zasobów i rąk do pracy, a zewsząd dochodzą wołania o pomoc, jedynym ratunkiem są procedury, dobra organizacja i zimna krew.

***

[KOMENTARZ GABRIELI MAGRIAN-GREENER, DYREKTOR DS. PIELĘGNIARSTWA]

Ze względu na powyższe w dzisiejszych czasach słowo triage kojarzone jest przede wszystkim z codzienną opieką nad pacjentami w szpitalnych oddziałach ratunkowych. Ale nie tylko tam triage odgrywa bardzo ważną rolę. Jest też niezbędny w chorobach zakaźnych. Znajomość naturalnego rozwoju choroby zakaźnej i jej szerzenia się w populacji stanowi istotę triage’u biologicznego, zarówno tego stosowanego w przypadku pojedynczego pacjenta, jak również zagrożeń o skali masowej.

Segregacja w chorobach zakaźnych to ważny element profilaktyki, który ma na celu ograniczenie ryzyka rozprzestrzeniania się zakażeń. Polega na oddzielaniu osób zakażonych od osób zdrowych, a także na stosowaniu odpowiednich środków bezpieczeństwa w kontaktach z osobami zakażonymi.

Segregacja w chorobach zakaźnych, zwłaszcza w okresie epidemii lub pandemii, to proces bardzo złożony, który wymaga przestrzegania określonych zasad i procedur. Celem jest ograniczenie ryzyka rozprzestrzeniania się zakażeń i ochrona zdrowia osób, zarówno tych zakażonych, jak i tych zdrowych.

W czasie epidemii lub pandemii segregacja pacjentów ma na celu ograniczenie rozprzestrzeniania się choroby. Może to obejmować testowanie osób na obecność zakażenia, izolację osób zakażonych i kwarantannę osób, które miały kontakt z osobami zakażonymi. W niektórych przypadkach, tak jak miało to miejsce w trakcie pandemii Covid-19, konieczne jest stosowanie dodatkowych środków ostrożności, takich jak specjalne procedury sanitarne, odzież ochronna i inne środki ochrony osobistej, mających chronić osoby udzielające pomocy.

Triage biologiczny wsparty diagnostyką laboratoryjną i obrazową pozwala na wypracowanie optymalnej dla danej epidemii metody zarządzania procesem leczenia. Z jednej strony dobrze prowadzona segregacja umożliwia ograniczenie tempa i zasięgu szerzenia się epidemii, powodując zmniejszenie przyrostu zachorowań, a tym samym dając szansę na lepszą dostępność do placówek służby zdrowia. Z drugiej strony ułatwia mobilizację dodatkowych zasobów ratownictwa i ochrony zdrowia, uzupełnienie braków oraz zabezpieczenie i przeszkolenie personelu.

Niezależnie od tego, w jakich okolicznościach przeprowadzany jest triage, niezaprzeczalnie za każdym razem niesie ze sobą trzy podstawowe wartości: zapewnienie pomocy, tam gdzie jest ona najbardziej potrzebna, optymalne wykorzystanie zasobów pomocowych oraz zmniejszenie ryzyka śmierci i kalectwa.

Więcej informacji: Zespół Medyczny i Kliniczny

#DaVitaWay
#doskonałość usług #spójność słów i czynów #zespołowość #nieustanny rozwój #odpowiedzialność #satysfakcja #radość

#davitaway
#doskonałość usług
#nieustanny rozwój
#odpowiedzialność
#radość
#satysfakcja
#spójność słów i czynów
#zespołowość
Poprzedni artykuł Następny artykuł
Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. Zmiany ustawień dotyczących cookies można dokonać w każdym czasie. Więcej szczegółów w Polityce prywatności.