NEWS
DaVita Way

Kto pomoże niosącym pomoc?

Każdego dnia ratują życie innych, ale sami zbyt często zostają bez pomocy. Pracownicy medyczni stoją na pierwszej linii walki o zdrowie, a jednocześnie mierzą się z wypaleniem, depresją i myślami samobójczymi. To dramat, o którym wciąż mówi się za mało. A żeby naprawdę przerwać milczenie, to oni sami muszą otworzyć zaciśnięte usta. Dbanie o swój dobrostan to pierwszy krok do dbania o pacjentów. Zajrzyj do kolejnego artykułu z serii: „Jakoś(ć) – „ć” robi różnicę”. Dalej>>>

Niewypowiedziane wołanie o pomoc

„My sami pomagamy, ale prosić o pomoc nie umiemy” – padły słowa lekarki, rezydentki psychiatrii Julii Pankiewicz na VIII Kongresie Wyzwań Zdrowotnych w Katowicach. Słusznie zdiagnozowała główny problem leżący u podstaw wypalenia i depresji wśród pracowników służby zdrowia.

Problem ten jest wyraźnie obecny w środowisku medycznym. Statystyki jasno pokazują, że lekarze i pielęgniarki należą do grup najbardziej narażonych na kryzysy psychiczne. Paradoksalnie, osoby, które codziennie ratują życie i zdrowie innych, rzadko walczą o własne. Dlaczego? Bo w ich świecie zdrowie pacjenta staje się ważniejsze niż zdrowie własne, a troska o siebie bywa odbierana jako oznaka słabości.

„Kiedy ktoś bierze tabletki na nadciśnienie, to jest w porządku, a jeśli ma leki przepisane przez psychiatrę, bywa postrzegany jako słaby. Społeczeństwo stygmatyzuje zgłaszanie się do specjalistów zdrowia psychicznego, a środowisko lekarskie nie jest pod tym względem wyjątkowe. U wielu naszych koleżanek i kolegów zwycięża obawa, że jeśli zdecydują się na leczenie psychiatryczne, to otoczenie pomyśli, że nie nadają się do pracy” – mówi dr Magdalena Flaga-Łuczkiewicz, pełnomocniczka ds. zdrowia lekarzy i lekarzy dentystów NRL.

Prośba o pomoc często więc utyka w gardle. Wystarczy spojrzenie kolegi, obawa przed posądzeniem o brak profesjonalizmu, czy przekonanie, że medyk powinien być silniejszy niż reszta. Skutkiem jest to, że pomoc przychodzi za późno albo nie przychodzi wcale. Wielu lekarzy woli radzić sobie na własną rękę, co bywa niebezpieczną iluzją posiadania poczucia kontroli i samowystarczalności.

Dr n. med. Maciej Klimarczyk w wywiadzie o wyzwaniach w czasie pandemii zapytany o pracowników służby zdrowia przyznaje:

„Jest spora grupa pielęgniarek i ratowników medycznych, którzy zgłaszają wyczerpanie na granicy wypalenia zawodowego. Towarzyszą temu stany napięcia, bezsenność, niepokój, obawy o byt i wiele innych objawów. Często potrzebne jest zwolnienie lekarskie. Lekarze zgłaszają się rzadziej, sądzę, że większość próbuje leczyć się sama. Przychodzą wtedy, gdy ich własne leczenie okazuje się niewystarczające. Czasem udzielam kolegom konsultacji telefonicznych, gdy pytają: >>Jaki lek najlepiej sobie włączyć na…?<< “

Wypalenie i depresja to nie tylko indywidualne dramaty, ale też zagrożenie dla całego systemu, bo prędzej czy później przerzedzają szeregi ochrony zdrowia. A przecież zmiana może zacząć się od prostego gestu: zapytać kolegę czy koleżankę z pracy, czy czegoś potrzebują. Jeszcze większym i odważniejszym krokiem jest samemu powiedzieć: „Pomóż mi” – zanim będzie za późno.

Wysłuchani za późno

Rok 2020. Sam środek pandemii koronawirusa. Lekarka pada ze zmęczenia, bo pracuje ponad 12 godzin dziennie obsługując dwie izby przyjęć jednocześnie. Rok 2022. Wybitny kardiochirurg staje przed ogromnym dylematem. Dyrekcja domaga się, by jego syn opuścił szeregi zespołu szpitalnych lekarzy. Te dwie historie łączy nie tylko bohater-medyk, ale także… smutny finał.

Historia dr Lorny Breen

Dr Lorna Breen była dyrektorką izby przyjęć w New York Presbyterian Hospital. Zawsze marzyła, by pracować w medycynie ratunkowej w Nowym Jorku. Z pasją oddawała się pacjentom, była aktywna towarzysko, podróżowała, tańczyła salsę, uwielbiała być „cool ciocią” dla ośmiorga siostrzeńców. Pandemia COVID-19 brutalnie przerwała takie życie.

W ciągu kilku tygodni zaczęła leczyć chorych w skrajnych warunkach. Brakowało łóżek, tlenu, personelu. Po dwunastogodzinnych dyżurach zostawała dłużej, by pomóc kolegom. Sama zaraziła się koronawirusem, wróciła do pracy, a potem doszło do załamania – bezsenności i skrajnego wyczerpania.

26 kwietnia 2020 roku odebrała sobie życie. Najbardziej przejmujące było to, że nie bała się wirusa, lecz stygmatyzacji. Obawiała się utraty prawa wykonywania zawodu oraz odrzucenia przez środowisko, jeśli przyzna się do słabości i poprosi o pomoc psychiatryczną. Dopiero po jej śmierci głośno zaczęto mówić o tym, że w Stanach Zjednoczonych co roku ponad 400 lekarzy odbiera sobie życie, a ryzyko jest szczególnie wysokie wśród kobiet i specjalistów medycyny ratunkowej. Pandemia obnażyła w dramatyczny sposób, jak łatwo w medycynie pasja i poświęcenie mogą przerodzić się w wypalenie, depresję i tragiczny finał.

Historia prof. Mariana Zembali

W Polsce głośnym echem odbiła się również śmierć prof. Mariana Zembali – wybitnego kardiochirurga, wieloletniego dyrektora Śląskiego Centrum Chorób Serca i byłego ministra zdrowia. Mimo udaru i poważnych problemów zdrowotnych wrócił do pracy i nadal kierował placówką. W marcu 2022 r. odebrał sobie życie.

Rodzina znalazła list, w którym prosił o wybaczenie i pisał, że „Zawsze chciał iść uczciwą drogą”. W wywiadzie dla mediów wdowa po profesorze mówiła: „Bóg tak nie chciał! U mojego męża to były konkretne działania innych osób. Psychicznie tego nie wytrzymał, nie wytrzymał tego ciężaru i tej nagonki”.

Z relacji rodziny wynika, że na profesora wywierano presję, aby zwolnił z pracy własnego syna, również kardiochirurga i koordynatora programu transplantacji serca. W osobistym kalendarzu pod datą 17 marca zapisał: „Postawiono mi jako dyrektorowi ultimatum, albo Michał albo MY”. Następnego dnia syn otrzymał wypowiedzenie. Po powrocie do domu prof. Zembala miał powiedzieć: „Straciłem syna, nie wiem jak ja teraz będę żył. Straciłem szpital”.

Ta dramatyczna sytuacja pokazuje, że kryzysy psychiczne wśród medyków nie wynikają wyłącznie z przepracowania, jak w przypadku dr Lorny Breen. Równie destrukcyjna może być toksyczna kultura pracy, pełna rywalizacji, presji i osamotnienia. Gdy brakuje wsparcia, a jedyną odpowiedzią są kolejne żądania, nawet najsilniejsi mogą nie udźwignąć ciężaru.

Smutna statystyka

Ochrona zdrowia to nie tylko dyżury i odpowiedzialność, lecz także kontakt z chorobą, cierpieniem i śmiercią. To praca, w której łatwo o nadgodziny, chroniczny stres i poczucie bezradności. Nic dziwnego, że wypalenie zawodowe dotyka medyków w szczególny sposób.

Według badań Fundacji „Nie Widać Po Mnie” z 2022 roku aż 50% pracowników ochrony zdrowia w Polsce deklarowało objawy wypalenia zawodowego. Z kolei raport Fundacji „Polki w Medycynie” pokazał, że co siódmy medyk w Polsce zmaga się z myślami samobójczymi, a blisko połowa ma poczucie braku wartości. Studenci medycyny również są narażeni. Badania Julii Suwalskiej i współautorów („Studenci medycyny a stygmatyzacja z powodu depresji. Część II. Autostygmatyzacja”) wykazały, że 10–25% z nich choruje na depresję lub inne zaburzenia psychiczne i że ich jakość życia jest niższa niż u rówieśników spoza kierunków medycznych.

Na świecie obraz wygląda podobnie: według metaanalizy „The Global Prevalence of Depression among Health Workers during the COVID-19 Pandemic” średnia częstość depresji wśród pracowników medycznych wynosiła ok. 24%, a w niektórych krajach (np. Egipt) sięgała nawet 70%.

W USA szacuje się, że 350–400 lekarzy rocznie odbiera sobie życie – to jeden z najwyższych wskaźników wśród wszystkich zawodów, a ryzyko samobójstwa u lekarzy jest 2,5–4 razy wyższe niż w populacji ogólnej. W Polsce nie prowadzi się jeszcze tak szczegółowych rejestrów, ale wyniki badań sugerują, że skala problemu jest znaczna.

Już w samych liczbach wygląda to zatrważająco, a za każdą z nich kryją się ludzkie historie i dramaty, takie jak Lorny Breen i Mariana Zembali. Czy zjawisko to pozostaje bez odpowiedzi? Na szczęście – NIE!

Pomocna dłoń

1 stycznia 2025 roku Kodeks Etyki Lekarskiej zyskał nowy zapis. Art. 78 ust. 2 mówi: „Swoim postępowaniem i wypowiedziami publicznymi lekarzowi nie wolno propagować

postaw antyzdrowotnych. Lekarz powinien być przykładem właściwych postaw

zdrowotnych i dbać o własne zdrowie i dobrostan.” Chociaż pozornie to niewiele, problemy dotykające pracowników medycznych zaczynają być odzwierciedlanie w rozwiązaniach systemowych. Powstały także liczne organizacje i inicjatywy, w których medycy mogą uzyskać pomoc:

Program „W(y)SPA” – Fundacja Nie Widać Po Mnie

Program dedykowany pracownikom służby zdrowia – wsparcie psychologiczne, konsultacje, edukacja, grupy wsparcia. W jego ramach medycy mogą uzyskać 2 konsultacje za symboliczną opłatą 1 zł z psychologiem lub psychoterapeutą. Fundacja współpracuje m.in. z Okręgową Izbą Lekarską w Warszawie, zapewniając lekarzom i dentystom dostęp do interwencji kryzysowych, materiałów edukacyjnych i warsztatów.

OIL w Krakowie – dyżury psychologiczne dla lekarzy

Okręgowa Izba Lekarska w Krakowie oferuje nieodpłatne wsparcie psychologiczne dla członków izby: dyżury telefoniczne i możliwość spotkań osobistych w gabinetach Centrum Medycyny Profilaktycznej.

Fundacja eFkropka

Organizacja działająca w obszarze zdrowia psychicznego. Prowadzi warsztaty, grupy wsparcia, przełamuje stygmatyzację i rozwija poradnię „Asystentów Zdrowienia”.

Obok formalnych inicjatyw ważniejsze jest jednak coś innego, co wydaje się prostsze, a co może sprawiać problem. Uważność na innych i przede wszystkim na siebie. Należy ważyć oceniające słowa, które mogą spowodować, że ktoś nie wypowie na głos swoich obaw i trosk. Ale przede wszystkim samemu sięgnąć po pomoc, gdy jest potrzebna. Dobrostan fizyczny i psychiczny to warunek konieczny w zawodach medycznych. Jednak to odwaga, by dać znać, kiedy coś nam zagraża, może naprawdę zrobić różnicę w dobrą stronę.

Pamiętaj: „Jeden za wszystkich!” – to nie są u nas puste słowa. Potrzebujesz z kimś porozmawiać? Koledzy z zespołu czy wszystkich zespołów wsparcia w centrali (szczególnie People Services) są dla Ciebie.

#DaVitaWay
#doskonałość usług #spójność słów i czynów #zespołowość #nieustanny rozwój #odpowiedzialność #satysfakcja #radość

#davitaway
#doskonałość usług
#nieustanny rozwój
#odpowiedzialność
#radość
#satysfakcja
#spójność słów i czynów
#zespołowość
Poprzedni artykuł Następny artykuł
Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. Zmiany ustawień dotyczących cookies można dokonać w każdym czasie. Więcej szczegółów w Polityce prywatności.