NEWS
DaVita Way

Media masowe a jakość – etyka dziennikarska i walka z fake newsami

Zaufanie do mediów nie bierze się z deklaracji, tylko z jakości pracy dziennikarskiej. Każdy sprawdzony fakt, każda poprawiona pomyłka i każda decyzja o niepublikowaniu niepewnej informacji buduje wiarygodność. Każde zaniedbanie działa w drugą stronę. W świecie fake newsów to właśnie jakość decyduje o tym, czy odbiorcy traktują media jako źródło wiedzy, czy kolejny kanał dezinformacji. Poniżej trzy głośne historie, w których jakościowy system filtrowania informacji (lub jego brak) zrobił różnicę. Czyli kolejny artykuł z serii: “Jakoś(ć) – ć robi różnicę>>>

Zdjęcie autorstwa U.S. District Court for the District of Columbia przedstawiające kompleks Watergate

BBC rzuca oskarżenia i płaci za błędy

2 listopada 2012. W ramach programu Newsnight zostaje wyemitowany reportaż. Powraca temat skandalu w Północnej Walii oraz pokrzywdzonych dzieci w domach opieki. Ofiara identyfikuje jednego ze sprawców. Nie pada nazwisko, ale wskazówki są dość jasne. Robert Alistair McAlpine, brytyjski biznesmen z tytułem lorda, wkrótce dowiaduje się, że użytkownicy Twittera oraz inne media szybko powiązały z nim osobę sprawcy. To dla niego początek sądowych batalii o oczyszczenie swojego imienia.

Reportaż Newsnight dotyczył śledztw w sprawie wykorzystywania dzieci w północnej Walii i opierał się między innymi na relacji Steve’a Messhama, byłego wychowanka domu Bryn Estyn. W materiale nie padło nazwisko, ale opis „wysoko postawionego polityka z czasów Thatcher” wystarczył, by w internecie i części mediów szybko zaczęto wskazywać lorda McAlpine’a.

Problem polegał na tym, że identyfikacja sprawcy była błędna. Messham wskazał osobę na podstawie zdjęcia przedstawionego mu wcześniej przez policję i dopiero po czasie zorientował się, że to nie ten człowiek. BBC, mimo że formalnie nie podała nazwiska, nadała materiał bez wystarczającej weryfikacji i uruchomiła efekt lawiny – spekulacje, powielanie oskarżeń i publiczne przypisanie poważnego przestępstwa konkretnej osobie.

McAlpine rozpoczął serię działań prawnych, pozywając zarówno BBC, jak i inne media oraz osoby prywatne, które powielały zarzuty. BBC wypłaciła mu odszkodowanie (ok. 185 tys. funtów plus koszty), kolejne ugody zawarto z ITV i osobami publicznymi rozpowszechniającymi oskarżenia w mediach społecznościowych. Sprawa stała się jednym z najgłośniejszych przykładów błędu redakcyjnego w brytyjskich mediach: BBC publicznie przeprosiła, wstrzymała śledztwa Newsnight i zleciła wewnętrzne dochodzenia dotyczące standardów dziennikarskich. Dla McAlpine’a oznaczało to długą walkę o oczyszczenie nazwiska i odbudowę reputacji, a dla redakcji, kosztowną lekcję, jakie realne konsekwencje mogą mieć niezweryfikowane oskarżenia.

Dziennikarze Washington Post kontra afera Watergate

Dziennikarz Washington Post, Bob Woodward, wychodzi na balkon odetchnąć świeżym powietrzem. Po chwili namysłu, powoli przesuwa doniczkę z czerwonym kwiatem. Jego informator będzie wiedział, jak odczytać ten znak. O 2 w nocy spotkają się, żeby ponownie porozmawiać o dowodach w aferze Watergate.

Afera Watergate zaczęła się od włamania do siedziby Partii Demokratycznej, ale szybko okazało się, że to tylko fragment większej operacji politycznego szpiegostwa prowadzonej przez ludzi prezydenta Nixona. Śledztwo wzięło na siebie dwóch bardzo różnych reporterów Washington Post – ostrożny, zdystansowany Bob Woodward i zuchwały, bezczelnie dociekliwy Carl Bernstein. Kłócili się o teksty, pracowali osobno na własnych listach kontaktów, a jednak ich różnice działały jak bezpiecznik. Jeden hamował, drugi pchał sprawę do przodu.

W środku tej układanki był anonimowy informator, nazwany „Deep Throat” – wysoko postawiony urzędnik FBI (po latach ujawniono, że był nim Mark Felt). Nie pisał za nich historii. Spotykał się z Woodwardem nocą w garażu, potwierdzał fakty, korygował błędne tropy i czasem rzucał krótką wskazówkę, która przesuwała śledztwo o krok dalej. O ich metodach komunikacji (przesuwanie doniczki i rysowanie wskazówek zegara na gazecie) do dziś krążą anegdoty.

Publikacje Washington Post wywołały kolejne śledztwa, przesłuchania i nacisk opinii publicznej, aż w końcu doprowadziły do ujawnienia nadużyć w Białym Domu i rezygnacji Nixona w 1974 roku. Sprawa stała się jednym z najbardziej znanych przykładów skutecznego dziennikarstwa śledczego jako pracy opartej na weryfikacji, ochronie źródeł i odpowiedzialności za publikowane informacje. Pokazała, że media mogą pełnić funkcję kontroli władzy i ujawniać nadużycia, ale tylko wtedy, gdy trzymają się standardów rzetelności i etyki zawodowej.

MMR i autyzm – historia jednego artykułu

W 1998 roku w renomowanym czasopiśmie medycznym The Lancet ukazuje się artykuł. Po nim, w londyńskim Royal Free Hospital odbywa się konferencja prasowa. Oczy dziennikarzy zwrócone są na lekarza, Andrew Wakefielda. Jego słowa na temat MMR rejestrują media. „Nie mogę poprzeć dalszego stosowania tych trzech szczepionek podawanych łącznie, dopóki ta kwestia nie zostanie wyjaśniona.” Tego roku i w kilku następnych wiele matek i ojców zrezygnowało ze szczepienia swoich dzieci na odrę, świnkę i różyczkę. Strach przed autyzmem opadł dopiero po latach, kiedy sprawie przyjrzał się dziennikarz śledczy Brian Deer.

W 1998 roku w brytyjskim czasopiśmie medycznym The Lancet ukazał się artykuł zespołu kierowanego przez Andrew Wakefielda. Opisywał on 12 dzieci z zaburzeniami rozwojowymi i sugerował możliwy związek między szczepionką MMR a problemami jelitowymi oraz autyzmem. Temat szybko trafił do mediów, m.in. dzięki konferencji prasowej, a wypowiedzi Wakefielda o konieczności rozważenia szczepionek pojedynczych zamiast skojarzonej MMR wzmocniły przekaz, że szczepienie może być potencjalnym zagrożeniem. W kolejnych publikacjach i wystąpieniach lekarz podtrzymywał tę narrację, co utrwaliło w opinii publicznej przekonanie o związku między szczepieniami a autyzmem.

Sprawą zainteresował się dziennikarz śledczy Brian Deer, który w serii publikacji dla Sunday Times, a później w materiałach The BMJ i dokumentach telewizyjnych, zaczął analizować dokumentację medyczną, przebieg badań i finansowanie projektu. Jego śledztwo stopniowo ujawniało nieścisłości, konflikty interesów oraz sposób rekrutowania pacjentów, a także pokazało, jak badanie było powiązane z planowanymi pozwami przeciw producentom szczepionek. Kolejne ustalenia doprowadziły do wycofania artykułu z The Lancet w 2010 roku oraz skreślenia Wakefielda z rejestru lekarzy w Wielkiej Brytanii.

Ustalono, że w badaniu manipulowano danymi i interpretacją wyników, zmieniano diagnozy lub daty objawów, a część dzieci nie spełniała kryteriów opisanych w artykule. Wyniki badań histopatologicznych zostały przedstawione jako nieprawidłowe, mimo że w dokumentacji były prawidłowe, a autor nie ujawnił konfliktów interesów związanych z finansowaniem badań i planami komercyjnymi. Wakefield czerpał korzyści finansowe związane z promowaniem alternatywnych rozwiązań diagnostycznych i szczepionkowych, a w 2010 roku został uznany winnym poważnego naruszenia zasad etyki zawodowej.

Lekcji z historii dziennikarstwa

Te trzy historie udowadniają, że jakość w mediach nie jest abstrakcją ani marketingowym hasłem. To konkretne procedury, standardy i decyzje podejmowane każdego dnia, o tym, co publikujemy, co sprawdzamy i za co bierzemy odpowiedzialność. W redakcji, tak jak w każdej organizacji, system jakości nie zaczyna się od dokumentów, ale od weryfikacji źródeł, od odwagi zadawania pytań i od gotowości do przyznania się do błędu.

Niezależnie od branży, mechanizm jest ten sam. Tam, gdzie zawodzą standardy i kontrola jakości, pojawia się ryzyko błędów, które uderzają w ludzi. A tam, gdzie działa rzetelny system, rośnie zaufanie i bezpieczeństwo.

“Jakoś(ć)”: “ć” robi różnicę”. Artykuł prezentujemy Ci w ramach cyklu, w którym przedstawiamy funkcjonowanie systemów jakości w różnych dziedzinach życia, szczególnie w medycynie.

Więcej informacji: Zespół MarComm, pl_marcomm@davita.com

#DaVitaWay
#doskonałość usług #spójność słów i czynów #zespołowość #nieustanny rozwój #odpowiedzialność #satysfakcja #radość

#davitaway
#doskonałość usług
#nieustanny rozwój
#odpowiedzialność
#radość
#satysfakcja
#spójność słów i czynów
#zespołowość
Poprzedni artykuł Następny artykuł

Dodaj komentarz

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. Zmiany ustawień dotyczących cookies można dokonać w każdym czasie. Więcej szczegółów w Polityce prywatności.