Takie historie też się u nas zdarzają…
… do piątkowej kawy ta poniższa będzie smakować wybornie. Zarejestrowała ją i w jednej z głównych ról wystąpiła w niej Beata Bogucka-Ogińska, Pielęgniarka Oddziałowa ze stacji dializ Poznań-Dojazd. Uśmiechnie Cię w piątek na pewno!
W trakcie mojej długoletniej pracy zawodowej pamiętam wiele historii związanych z pacjentami w roli głównej.
Jedna szczególnie utkwiła w mojej pamięci, gdyż dotyczyła też mnie osobiście.
Nasz dializowany pacjent, nazwijmy go Pan Miecio, trafił z udarem na oddział neurologiczny do szpitala. Przy wypisie pacjenta z oddziału do domu lekarz wydał pacjentowi zlecenie na wózek inwalidzki refundowany przez NFZ.
Wózek był Panu Mieciowi niezbędny do codziennego funkcjonowania w warunkach domowych.
Na terenie szpitala, gdzie jest usytuowana również nasza stacja dializ, znajduje się sklep ze sprzętem medycznym, który takie skierowania realizuje. Wniosek został złożony, ale ze względu na okoliczność, iż wystawił go lekarz niebędący specjalistą, NFZ go odrzucił.
Ja, jako dobra samarytanka, postanowiłam bezpośrednio zaangażować się w rozwiązanie tej sytuacji. Udałam się na oddział neurologiczny z odrzuconym skierowaniem w dłoni i… poinformowano mnie, że nikt ze specjalistów nie podbije tego wniosku ani nie wystawi nowego, bo pacjent został już wypisany z oddziału. Usłyszałam: „Dokumenty zostały przekazane do archiwum i specjaliści neurolodzy nie mają czasu na zajmowanie się takimi drobiazgami, jak wózek inwalidzki dla pacjenta. Przecież neurologia taki wniosek Panu Mieciowi wystawiła, a to, że nie wystawił go specjalista, co jest wymogiem NFZ, to pech”.
Poziom mojego wkurzenia całą sytuacją osiągnął apogeum. Wzięłam sobie za punkt honoru załatwienie tej sprawy. Nie było to łatwe, ale według mnie możliwe… i udało się. Zamówiłam dla Pana Miecia rewelacyjny lekki wózek w stu procentach refundowany przez NFZ. Osobiście go odebrałam w imieniu pacjenta ze sklepu. Zadowolona, że mogłam ułatwić życie naszemu pacjentowi, przekazałam wózek inwalidzki na najbliższej dializie Panu Mieciowi, który był tak szczęśliwy, że aż miło było patrzeć na jego radosną twarz.
Nie byłoby nic niezwykłego w całej tej historii, gdyby nie fakt, że Pan Miecio poczytał w domu instrukcję obsługi wózka inwalidzkiego, gdzie było napisane, że wózek reguluje się śrubokrętem krzyżakowym, którego na wyposażeniu wózka zwyczajnie nie było. Pacjent przyjechał na następną dializę wzburzony i wykrzyczał mi, że ukradłam mu śrubokręt i jak on ma teraz regulować swój nowy, piękny wózek…
Jak ustaliła redakcja: wszyscy żyją jednak długo i szczęśliwie:)
Więcej informacji: Beata Bogucka-Ogińska, Zespół DaVita Poznań Dojazd
#DaVitaWay
#doskonałość usług #spójność słów i czynów #zespołowość #nieustanny rozwój #odpowiedzialność #satysfakcja #radość
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.