Dzieciństwo ma w sobie magię
- Jaka była Twoja ulubiona bajka/wieczorynka?
„Miś Uszatek” i też płakałam, gdy się kończyła. Wygląda na to, że całe pokolenia roniły łzy, gdy miś pluszowy szedł spać 😉 - Do zjedzenia czego żadna przedszkolanka nie była Cię w stanie zmusić?
Podobno w dzieciństwie byłam niejadkiem i miałam niedowagę – kaszka ewidentnie mi nie wchodziła 😉 Chyba teraz nadrabiam, bo bardzo lubię gotować i jeść. Gdy biegałam po podwórku między blokami, mama musiała się za mną nałazić, naszukać, naganiać, by zawołać mnie na obiad do domu. - W co najchętniej graliście/bawiliście się z kolegami po powrocie ze szkoły?
Były dwa „fronty” podwórkowych zabaw – albo spędzałam czas z chłopakami grając w piłkę nożną, kapsle, czy podchody, albo grałam w gumę z koleżankami lub siedziałyśmy razem na kocu na trawie i szyłyśmy ubranka dla lalek. - Najciekawsze wspomnienie z dzieciństwa, czyli co zrobiłeś niestandardowego / strasznego / zabawnego? Albo jakie najśmieszniejsze „powiedzonko” udało Ci się stworzyć?
Mam takie wspomnienie, gdy miałam lat z osiem czy dziesięć. Za moim blokiem wzdłuż drogi były drewniane domy, każdy z drewnianym płotem. A jako że lubiłam się wspinać, wchodzić na drzewa, mury czy garaże, to postanowiłam wspiąć się na płot. No i na nim zawisłam, na… majtkach 😉 Tata zobaczył mnie na szczęście z okna i przybiegł na ratunek. - Za czym najbardziej tęsknisz z tego okresu?
Za beztroską i „podwórkowym życiem” – do zachodu słońca na dworze, w ciągłym ruchu, z fajną ekipą; czasem przerywanym gumą Donald czy oranżadą w woreczku.
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Historia z płotem – bezcenna:)